niedziela, 19 lutego 2017

remorsje i konfuzje

zdziwiony istnieniem się zbudził
i dalejże skrzydła prostować
trzepoce po brzuszku - szalony
życia łakomy

po cóż-ś się wykluł
wszak pająk usnuł już sieć przyjacielską
mocną i trwałą na wieki
nić nawijana latami
z przerwami
nocami
nad jeziorami
związałaby was na amen

gdyby nie

nieodporność na motyle

wtorek, 21 czerwca 2016

завтра tomorrow jutro

campari przyjęło kształt szklanki
z krośnieńskich hut szkła
leniwie rozkminić chce przyszłość
zgęstniałą jak mgła

smak miesza się gorzki ze słodkim
jak tamtego dnia
gdy góry szalone przepełzłaś
ze śmiechem we łzach

choć koty ciekawość zabija
słyszałaś nie raz
ryzykujesz rozczarowaniem
toń uwalnia strach

ekscytacja jutro czy mdłości
bitter milczy jak głaz
czy ponownie umrzesz z rozkoszy
czy śmierć uczuć jest zła


Józefów, już 21.06.2016 druga nad ranem...

wtorek, 10 maja 2016

счастье

gdyby szczęście mierzyć słowem
albo mgnieniem chwili
gdyby gonić się je dało
albo choć przyszpilić
gdyby złapać je na chwilę
i potrzymać w dłoni
lub wypatrzeć na pchlim targu
pośród szklanych słoni
złapać w słoik wyhodować
patrzeć jak dojrzewa
zamknąć w klatce i zapłakać
że w nieszczęściu śpiewa

sobota, 5 marca 2016

remorse

better regret
what's done
better attack
than run
better give chance
than cease

better attempt
no if

however one try
one cannot deny
given chance second
one wouldn't it reckon

it's worth

ja tu ty tam

twój oddech na plecach
tak blisko
twe ciało dotykam
a jednak
nie byłeś gdy łzy w poduszkę
gdy zęby w ścianę rozpaczy
i listy słane bez odpowiedzi
telefon milczał w zamieci
westchnięcia z drugiego pokoju
tak blisko
dźwięk filmu hormony zagłusza
a jednak
nie będę lać w poduszkę łez
i zęby bardziej już kruche
liścików nie ślę - po co
telefon wyrzucam do śmieci
rozkosz buzujących hormonów
tak blisko
cisza tak obca choć bliska
a jednak  

wtorek, 23 lutego 2016

w moim lesie

papieros dopala szczątki wspomnień
ten zawrót głowy na tle grechuty
dzwonki kapelusz chromość wesołości
i dreszcz zamglonych uniesień

kawa wystygła osad fusów na dnie
nie przewiduje przyszłości
ścieżki nie przetną się pogmatwane
dzwonki rowerów nie drgną unisono

shaking

jesteś a cię nie ma
widzę twój cień
a on się rozmywa
w mroku niepamięci
słyszę twój szept
który echo powtarza
między przeszłością
twoja pieszczota wciąż szeleści
w mojej wyobraźni
skóra pamięta

zielona kropka -
again I'm shaking