środa, 5 lipca 2017

znikam

przeczekuję ciemność w fotelu
w obawie przed świtem
jasność brzasku ukaże
że nie mam już palców
które zniknęły bez dotykania twej skóry
usta roztapiają się w cieniu
z tęsknoty za twoim pocałunkiem
uszy rozpłynęły się w rozedrganym powietrzu nie słysząc twoich szeptów
piersi, na których grałeś walca, przestały czekać nadaremno
zgubiły się włosy na wietrze - od dawna nie głaskane
a pępka, którego nikt nie pieści, już nie ma

cała z wolna znikam jak kot z Chishire
nawet mój uśmiech zawieszony w przestrzeni
rozwieje się wkrótce w zapomnieniu

wtorek, 4 lipca 2017

zombie

zombie to są takie stwory
co mają wredne humory
myślą jedną owładnięte
robią rzeczy niepojęte

wykrzykują wielkie bzdury
zamiast mózgu mają dziurę
za nic biorą ludzkie życie
naradzają się w ukryciu

i nie zejdą za nic z drogi
żeby twe przekroczyć progi
żony biedne mdleją z trwogi
[chociaż ogoliły nogi]

i ja czasem tak się miewam
choć zmęczonam, chociaż ziewam
nie zważając mknę do ciebie
prę jak zombiak. bom w potrzebie

poniedziałek, 3 lipca 2017

rozmycie

co się dzieje z wspomnieniami? czemu Cię w nich nie ma?
próżno pamięć szuka kształtu, ziarenek istnienia.
czemu obraz niewyraźny, znikasz jakby we mgle?
czyżby pamięć - ta zdrajczyni - grała z wizją w kręgle?

i dlaczego pozostaje zamiast szczęścia rozpacz?
czy już zawsze dusza będzie błąkać się samotna?
kiedy skręcać się przestaną z bólu ranne trzewia?
kiedy zapach twój porosną niepamięci drzewa?

Julia

komu obcy los Romea
ten nie kochał szczerze;
ten nie zgłębił boskiej wiary
kto klepał pacierze;
kto nie poczuł, że do bólu
można kogoś kochać
ten nic nie wie o miłości
życie jego płoche

sobota, 1 lipca 2017

lekarstwo

- przepraszam, gdzie jest apteka?
przypadkiem nie słyszał pan?
taka, gdzie znajdę lekarstwo
na ból, co walc e-moll gra?

gdzie zioła na chore motyle
maści na serca rwę
krople na smutek oskrzeli
które do ciebie się rwą

płuca już nie chcą oddychać
żołądek nie trawi nic
paznokcie jak słowa się łamią
gardło zalały łzy

przepraszam, gdzie jest apteka?
nigdy nie słyszał pan...
cóż, będę jakoś żyć dalej
po drugiej stronie dna


piątek, 23 czerwca 2017

szafa

myślisz, że można zamieszkać w szafie?
przeczekać
odpocząć
usnąć
myślisz, że wzorów natłok i włókien
zaślepi
omami
zagłuszy
dotyk jedwabiu może ukoi
rany
co płuca
kłują
szale, żorżety, suknie, koronki
spadną
woalem
na uszy
pióra odfruną lekko daleko
szeptem
na wietrze
nocy
futrem przykryję się aż po szyję
i zamknę
na zawsze
oczy


niedziela, 18 czerwca 2017

burza

a jeśli to morza burza rozpętała się?
jeśli wszystko między nami było tylko snem?
może minie jak angina, jak wieczornej bryzy mgła?
może jak po wietrznej ospie pozostawi w sercu ślad?

czy motyle się nie mylą? trzepoczące ćmy
w głowach przecież mają pusto, w trzewiach zwoje trzy
żyją wszakże tylko chwilę, więc skąd wiedzą o wieczności?
a łaskoczą bez litości chmur brzuchatych czcze wnętrzności.