sobota, 16 września 2017

dwoistość

gdyby się rozdwoić dało
przeżywać dwukrotnie
i rozterki i spokoje
raz w przód, raz odwrotnie

po dwa razy książki czytać
spotykać w kawiarni
w zachwyt wpadać, w morzu pływać
marzeniami karmić

życie przeżyć aż dwa razy
mądrzej i powolniej
spalić mosty, roztłuc wazę
szczęście wieść podwójne

poniedziałek, 4 września 2017

vremia

wlecze się dziś czas okrutnie
kropla chwili chyłkiem przemknie
przyśnie zegar, bałamutnie
wskaże północ i się zdrzemnie

człapie w transie mdły minutnik
wloką się wskazówki sennie
wpółprzytomnie, dość rozrzutnie
rozpływają się i ciekną

niech już czwarta w nocy stuknie
nocy kontur lekko zmięknie
niechże ranek w oknie utknie
smętność czarną w pół rozpęknie







piątek, 1 września 2017

taka noc przedwrześniowa

w taką noc, gdy się sierpień na dno chyli,
kiedy gwiazd kryształy całujemy senne
kiedy przestrzeń przejrzyście się kuli
gdy czas się rozpuszcza się w niebiańskiej kąpieli
wiem, żeśmy się nie nic a nic nie mylili
kiedy przyszłość się jawiła błażenna
gdy chcieliśmy wytrwać mimo różnic wielu
gdy przyrzekliśmy w złości i w weselu

nektar w tę noc przedwrześniową śmy pili
nasycić się szczęściem żeśmy nie umieli


sobota, 26 sierpnia 2017

Zieloność jego oczu

Spojrzałam w twoje oczy
Raz tylko, na momencik
I wpadłam aż po uszy
Wciągnęły mnie bezdennie

Nie mogłam się wydostać
Przez jedno mgnienie chwili
Utopić jakby chciały
Cieleśnie się posilić

Przeraża mnie ta otchłań
Ten bezmiar zieloności
Zamykam rzęsy powiek
Nie grywam z morzem w kości

piątek, 25 sierpnia 2017

obłęd

chce mi się dniem jak Stachurze
rzucać skądś, gdzieś,
pędzić, biegać,
krzyczeć, wyć, śmiać,
płakać, szlochać
i tak dalej

jednak nocne letnie burze
każą stanąć
nieruchomo
utknąć, ulec
wryć korzenie
i nic dalej

napis gdzieś na jakimś murze
pędź w obłędzie
prędzej, żwawiej
byle naprzód
zwinnie, hyżo
szalej dalej

choć litery strasznie duże
nie dostrzegam
ignoruję
wywrócona
tyłem naprzód
stoję dalej

czwartek, 24 sierpnia 2017

Cień pustki

ulice zieją pustką
choć mnóstwo ludzi wokół
na Hożej zbite lustro
i witryn refleks w oku

na rogu Kruczej w Ziółku
nikogo, całkiem pusto
zajęte wszystkie krzesła
dają sałatkę z gruszką

na Wilczej też pustawo
przeciskam się przez sień
i skręcam szybko w prawo
ścierając z ust twój cień

  

czwartek, 10 sierpnia 2017

wakacje w pucku

Poleciała
samolotem przez świat
taka mała
tam jak w raju
od mężczyzn roi się wbród
w każdym kraju

W Barcelonie
Pedro silny jak byk
mówił do niej
Buen amiga,
Quiero abrazarte
venga conmigo

Za to w Lyonie
Pierre Odwazny jak lew
szeptał do niej
cher ami
Je veux te embrasser
venez avec moi

REF 
wakacje po Europie
Tam Pedro, Pietro, Pierre, 
Na wakacje pojedz stopem
A milosc znajdziesz wnet.

Zas w Bolonii
Pietro zwinny jak rys
Tak ja mamil
Ciao, bella
Voglio abbracciarti
vieni con me 

Za to w Pucku
Zdzis puchaty jak mis 
rzekł po ludzku
Moja mała
Pragnę przytulić się 
do twego ciala

REF
Wakacje spedzaj w Pucku 
Gdzie Bursztyn w morzu lsni
wakacje zawsze w Pucku
Tam milosc znajdziesz w mig. 

czwartek, 3 sierpnia 2017

są takie dni

są w roku takie dni
że chce się żyć tak mocno
gdy sen w upale tonie
księżyca blaskiem nocnym
gdy żaba z ciekawości
wskakuje ci na nogę
gdy bóbr wyjada trzciny
i chcesz się jednać z bogiem
gdy spotkasz bratnią duszę
choć nie ma ich za wiele
i nie jest wam po drodze
a śnieg się u stóp ściele
choć los się naigrawa
i szczęście było blisko
gdy zda się, żeś wysoko
spaść możesz z nieba nisko
gdy ziemia drży od uczuć
gdy się otwiera kosmos
są w roku takie dni
gdy chce się żyć tak mocno

poniedziałek, 31 lipca 2017

pierwsza próba piosenki

poznałam cię w lodziarni na Hożej
ty brałeś jedną kulkę - ja sześć
patrzyłeś pożądliwie jak złodziej
zamiast lodów to mnie chciałeś zjeść

lody, u Włocha lody
truskawkowe, malinowe chcę jeść
lody, na lato lody
jagodowe, śmietankowe i cześć

gdy z pałacu kultury, o boże
oglądaliśmy warszawską dal
obiecałeś wakacje na łodzi
i adriatyckich szum fal

w Łazienkach przy Pałacu na Wodzie
całowałeś namiętnie jak zwierz
zaraz potem zostawiłeś na lodzie
mówiąc krótko: adieu, no to cześć

lody, włoskie lody...

ostatni raz w lodziarni na Hożej
ja brałam jedną kulkę - ty sześć
twoje oczy błękitne jak morze
tę blondynkę, nie mnie, chciały zjeść

lody, u Włocha lody...

niedziela, 30 lipca 2017

gdy czytam

gdy czytam panią Olgę
to jakby ziemia wirowała szybciej
przeciwnie
miodowe sekundy wyciekają nabrzmiałe
sekundnik zwalnia przygnieciony rozkoszą
smak rozpływa się w ustach
a język na języku.
gdy czytam panią Olgę
gwiazdy przystają zadziwione
ze mną czytają zerkając co stronę
niemo się dziwiąc, że można
tak czule opisać starość
czas i przemijanie
nie dziwię się gwiazdom
smakuję namiętnie
druk wciąga do głębi
i zmienia. na zawsze.

sobota, 29 lipca 2017

skrzydła

z tyłu między łopatkami
od wczoraj czuję mrowienie
ten rodzaj wewnętrznej rozkoszy
co ukojenie przynosi

wiem, że już wkrótce rozkwitną
rozwiną piórka anielskie
nim zatrzepocą radośnie
przeciągną się bezgłośnie

skrzydła nie rosną każdemu
choć chciałoby się w to wierzyć
urosną temu, kto wierzy
w miłość
wybrańcom się opierzą

środa, 5 lipca 2017

znikam

przeczekuję ciemność w fotelu
w obawie przed świtem
jasność brzasku ukaże
że nie mam już palców
które zniknęły bez dotykania twej skóry
usta roztapiają się w cieniu
z tęsknoty za twoim pocałunkiem
uszy rozpływają się w rozedrganym powietrzu nie słysząc twoich szeptów
piersi, na których grałeś walca, przestały czekać nadaremno
zgubiły się włosy na wietrze - od dawna nie głaskane
również pępka, którego nikt nie pieści, już nie ma

cała z wolna znikam jak kot z Cheshire
nawet mój uśmiech zawieszony w przestrzeni
rozwieje się wkrótce w zapomnieniu

wtorek, 4 lipca 2017

zombie

zombie to są takie stwory
co mają wredne humory
myślą jedną owładnięte
robią rzeczy niepojęte

wykrzykują wielkie bzdury
zamiast mózgu mają dziurę
za nic biorą ludzkie życie
naradzają się w ukryciu

i nie zejdą za nic z drogi
prą by twe przekroczyć progi
żony biedne mdleją z trwogi
[chociaż ogoliły nogi]

i ja czasem tak się miewam
choć zmęczonam, chociaż ziewam
nie zważając mknę do ciebie
prę jak zombiak. bom w potrzebie

poniedziałek, 3 lipca 2017

rozmycie

co się dzieje z wspomnieniami? czemu Cię w nich nie ma?
próżno pamięć szuka kształtu, ziarenek istnienia.
czemu obraz niewyraźny, znikasz jakby we mgle?
czyżby pamięć - ta zdrajczyni - grała z wizją w kręgle?

i dlaczego pozostaje zamiast szczęścia rozpacz?
czy już zawsze dusza będzie błąkać się samotna?
kiedy skręcać się przestaną z bólu ranne trzewia?
kiedy zapach twój porosną niepamięci drzewa?

Julia

komu obcy los Romea
ten nie kochał szczerze;
ten nie zgłębił boskiej wiary
kto klepał pacierze;
kto nie poczuł, że do bólu
można kogoś kochać
ten nic nie wie o miłości
życie jego płoche

sobota, 1 lipca 2017

lekarstwo

- przepraszam, gdzie jest apteka?
przypadkiem nie słyszał pan?
taka, gdzie znajdę lekarstwo
na ból, co walc e-moll gra?

gdzie zioła na chore motyle
maści na serca rwę
krople na smutek oskrzeli
które do ciebie się rwą

płuca już nie chcą oddychać
żołądek nie trawi nic
paznokcie jak słowa się łamią
gardło zalały łzy

przepraszam, gdzie jest apteka?
nigdy nie słyszał pan...
cóż, będę jakoś żyć dalej
po drugiej stronie dna


piątek, 23 czerwca 2017

szafa

myślisz, że można zamieszkać w szafie?
przeczekać
odpocząć
usnąć
myślisz, że wzorów natłok i włókien
zaślepi
omami
zagłuszy
dotyk jedwabiu może ukoi
rany
co płuca
kłują
szale, żorżety, suknie, koronki
spadną
woalem
na uszy
pióra odfruną lekko daleko
szeptem
na wietrze
nocy
futrem przykryję się aż po szyję
i zamknę
na zawsze
oczy


niedziela, 18 czerwca 2017

burza

a jeśli to morza burza rozpętała się?
jeśli wszystko między nami było tylko snem?
może minie jak angina, jak wieczornej bryzy mgła?
może jak po wietrznej ospie pozostawi w sercu ślad?

czy motyle się nie mylą? trzepoczące ćmy
w głowach przecież mają pusto, w trzewiach zwoje trzy
żyją wszakże tylko chwilę, więc skąd wiedzą o wieczności?
a łaskoczą bez litości chmur brzuchatych czcze wnętrzności.

sobota, 17 czerwca 2017

grawitacja 2

myśli wolne jak farfalle
tak by chciały frunąć dalej
rozbijają się o niewidoczny klosz

przyciągane grawitują
obijając się o siatkę
i spadają ogłupiałe w czeluść snów

krążą w koło jak szalone
od galerii dzieł malarzy
gdzie portrety twojej twarzy zmazał czas

przez muzeum namiętności
dotyk pali aż do kości
twoich linii papilarnych został ślad

w pędzie mija motyl gofry,
ławkę, fale, cztery sosny
papierosa grzechu ćmiący dym

w filharmonii wdzięcznych dźwięków
słyszy szepty niepojęte
słów utkanych z morza mglistych snów

krąg zaklętych myśli czarem
- czy są leki na te mary
antidota na Newtona moc

ach, ten trzepot, łaskotanie
niech się skończy nagle zanim
delikatne skrzydło złamię
lub wypali płomień uczuć się do cna

środa, 14 czerwca 2017

grawitacja

gdyby dało się zatrzymać przyciągania moc
gdyby wstrzymać obieg planet
i satelit lot
gdyby słońce móc przestawić
tam gdzie ciemność trwa
tam gdzie serce oszalałe
gdzie motyli mgła

gdybym mogła powstrzymywać grawitacji ciąg
jasnych oczu twych orbity
ciepło twoich rąk
gdyby myśli nie krążyły wokół twoich słów
i odetchnąć wreszcie dały
od wspomnień i snów

poniedziałek, 12 czerwca 2017

synkopa

jeszcze w głowie szumią
synkopowe rytmy fal
śnią się błękitne zorze
i turkusowa dal

jeszcze w trzewiach huczy
choroby morskiej jęk
na twarzy słony posmak
we włosach piasku brzęk

zaś w sercu sztorm szaleje
tornada obłędny wir
w wariackim rytmie przyboju
usta znajdują rytm


czwartek, 8 czerwca 2017

kropka

nie znikaj, nie ukrywaj się
wśród obiecanych telefonów
nie znikaj, nie rozpływaj się
w dzwoniącej ciszy pstrych ajfonów

napisz słów parę, liter rządek
niech wzbudzą zachwyt w moich trzewiach
pozwól motylom zatrzepotać
łaskocząc skrzydłem, sercu śpiewać

nie wołasz. cisza. leży martwa
uwiędła nić porozumienia
wyślij choć kropkę - a ja sobie
nadam dowolne jej znaczenia

środa, 7 czerwca 2017

refleksy

słodki smak morza osiada na wargach
we włosach wiatr igra jakby chciał je porwać
nocy zimne palce grają na żebrach okrętu

ukołysz mnie między północą a wschodem
na oceanu granatowych odmętach
rozpalonych falochronów, co przed nikim nie chronią

pozwól przetrwać szaleństwo
uśpij poryw tornada, co duszę wywleka na wskroś
ugaś żywioł, co hula w mych snach

niedziela, 19 lutego 2017

remorsje i konfuzje

zdziwiony istnieniem się zbudził
i dalejże skrzydła prostować
trzepoce po brzuszku - szalony
życia łakomy

po cóż-ś się wykluł
wszak pająk usnuł już sieć przyjacielską
mocną i trwałą na wieki
nić nawijana latami
z przerwami
nocami
nad jeziorami
związałaby was na amen

gdyby nie

nieodporność na motyle

wtorek, 21 czerwca 2016

завтра tomorrow jutro

campari przyjęło kształt szklanki
z krośnieńskich hut szkła
leniwie rozkminić chce przyszłość
zgęstniałą jak mgła

smak miesza się gorzki ze słodkim
jak tamtego dnia
gdy góry szalone przepełzłaś
ze śmiechem we łzach

choć koty ciekawość zabija
słyszałaś nie raz
ryzykujesz rozczarowaniem
toń uwalnia strach

ekscytacja jutro czy mdłości
bitter milczy jak głaz
czy ponownie umrzesz z rozkoszy
czy śmierć uczuć jest zła


Józefów, już 21.06.2016 druga nad ranem...

wtorek, 10 maja 2016

счастье

gdyby szczęście mierzyć słowem
albo mgnieniem chwili
gdyby gonić się je dało
albo choć przyszpilić
gdyby złapać je na chwilę
i potrzymać w dłoni
lub wypatrzeć na pchlim targu
pośród szklanych słoni
złapać w słoik wyhodować
patrzeć jak dojrzewa
zamknąć w klatce i zapłakać
że w nieszczęściu śpiewa

sobota, 5 marca 2016

remorse

better regret
what's done
better attack
than run
better give chance
than cease

better attempt
no if

however one try
one cannot deny
given chance second
one wouldn't it reckon

it's worth

ja tu ty tam

twój oddech na plecach
tak blisko
twe ciało dotykam
a jednak
nie byłeś gdy łzy w poduszkę
gdy zęby w ścianę rozpaczy
i listy słane bez odpowiedzi
telefon milczał w zamieci
westchnięcia z drugiego pokoju
tak blisko
dźwięk filmu hormony zagłusza
a jednak
nie będę lać w poduszkę łez
i zęby bardziej już kruche
liścików nie ślę - po co
telefon wyrzucam do śmieci
rozkosz buzujących hormonów
tak blisko
cisza tak obca choć bliska
a jednak  

wtorek, 23 lutego 2016

w moim lesie

papieros dopala szczątki wspomnień
ten zawrót głowy na tle grechuty
dzwonki kapelusz chromość wesołości
i dreszcz zamglonych uniesień

kawa wystygła osad fusów na dnie
nie przewiduje przyszłości
ścieżki nie przetną się pogmatwane
dzwonki rowerów nie drgną unisono

shaking

jesteś a cię nie ma
widzę twój cień
a on się rozmywa
w mroku niepamięci
słyszę twój szept
który echo powtarza
między przeszłością
twoja pieszczota wciąż szeleści
w mojej wyobraźni
skóra pamięta

zielona kropka -
again I'm shaking

piątek, 19 lutego 2016

samotne ulice

gdy przemierzasz puste ulice nocą
starasz się omijać kałuże
by nie ochlapać przechodniów
wtedy zauważasz ich brak

gdy nocą jedziesz a latarnie rzucają cień
rozglądasz się uważnie
czy ktoś nie czai się w mroku
i wtedy już wiesz - że nie

gdy zapalasz papierosa pod oknem
szukasz dżentelmena wzrokiem
który poda ogień
wtedy słyszysz ciszę bloków

nienaturalna próżnia
nawet spóźniony taksówkarz
odwraca wzrok stojąc obok ciebie
unika kontaktu

sobota, 6 lutego 2016

van gogh

raz Holender malował jak wściekły
kolor wiatru duszę mu koił
to słonecznik to widok rozległy
to portrety - warkocze się pletły
to gwiazdeczki jakby noc brzytwą siekły...
nie - to on gdy jak co dzień się golił
sieknął ucho
nikt nie wie
czy z miłości - kumoszki tak rzekły
czy z rozpaczy - jak orzekł biegły
czy pożądał do granic - to boli!
czy szaleństwa nie wytrzymał niewoli

 

środa, 27 stycznia 2016

teleskop

powiększamy atomy żeby je oswoić
przybliżamy galaktyki żeby kosmos pojąć
staramy się rozumem gonić nieskończoność
lecz kropki nie widzimy wielkości człowieka


niedziela, 24 stycznia 2016

na strychu wspomnień

gdy zarosłe -stoletnią patyną
wieko wspomnień się nagle otwiera
kurz opada i wtem się rozbucha
roztańczonych kolorów feeria
przylatują zapachy obrazów
od ich mocy kręciło się w głowie
wćwierć urwane czułe gesty dotknięcia
nieporadne choć wpół pożądliwe
strzępy słów choć niewypowiedziane
między nami zawisłych przed laty
rzeczywistość się krucha rozpęka
trwały świat się na chwilę przewraca
pamięć, ten zawodny mechanizm
kwietniowego znów figla ci spłatał

czwartek, 12 listopada 2015

parasol gór

smakowałem cię w pościeli z liści tkanej
w mglistych oparach porannych szkieł rosy
w świetle ogniska i gwiazd zawstydzonych
przed światem chronił nas parasol nocy

ten smak wciąż powraca gdy sierpień na wschodzie
rój gwiazd zapomnianych błyskiem czerń przecina
naszych losów nie zszyje żaden chirurg nieba
serc skrzydeł złamanych nie poskłada sinych

nie znikaj

gdy pod powiekami
jak w kalejdoskopie
z dniem noc pląsa, z niebem
- góry niewysokie
kiedy w uszach nadal
wiatr igra w buczynie
gitar dźwięczna mgiełka
sennie w deszczu płynie
czujesz zapach ognisk
fioletowych wrzosów
wilgoci śpiwora
i splątanych włosów
...
wciąż iskry na skórze
tłuką się motyle
zaczekaj
nie znikaj
w niepamięci pyle

niedziela, 1 listopada 2015

łut

szuka hrabina szczęścia
chodzi przez knieje i błoto
okulary wkłada różowe
i czarne omija koty
wczoraj szukała w lesie
w bucie w lustrze i w necie
w sklepie co tuż jest za Wisłą
akurat im ponoć wyszło
mówili że niedaleko
że wróci może za chwilę
lecz owej fortuny mieli
ledwie trzy małe gżdyle

sobota, 31 października 2015

mgły

z mgieł niepamięci
wyłania się zachodnim słońcem zrumieniona
połonina
w trawiastej burzy roztańczonych włosów

i ta noc
kiedy wszystko było jeszcze możliwe
gwiazdy sny kradły
a wiatr pieścił oczyma me wdzięki

nie przeczuwałam
że ten zapach zostaje na zawsze

wtorek, 20 października 2015

Moebius circle

kołem się toczą drgające uczucia
to, co kiedyś mało ważne się wydało,
nabiera ciężaru, by znów stać się puchem
i na odwrót bywa
serca porywy to gnają, to cichną
w pułapkę ciszy zwabione
przystań bezpieczną znajdują, by dalej
rozwichrować się, rozszaleć i, nie znalazłszy ujścia,
rozbić się o wyspy lądów niezdobytych
wiecznie trwa ten cykl
jakbyś wędrował po wstędze Moebiusa
raz szczyt jej osiągasz, raz giniesz w dolinie,
lecz zawsze naprzód podążasz,
nie sięgnąwszy granic

wtorek, 15 września 2015

fale

okręt z papieru unosi się raz w dół raz w górę
widać go
nie widać
wynurza się rzadko z otchłani żeby wesprzeć wysłuchać czas spędzić przy pizzy
by zaraz pochłonąć dać się mrocznym odmętom
i skazać na długą męczarnię odpływów
czekając na przypływ uczuć patrzy przez lunetę codziennych zdarzeń
zapomina jak pijanym można być na szczycie fali
lecz księżyc kusi wywołując ruchy globu
- czyżby chciał się wykąpać? - zmieściłby się w oceanie spokoju - myśli
nie wie czy chce czekać na okręt
o siedmiu żaglach
by zabrał ją w dal
i choć nigdy nie wsiądzie na pokład z marzeń utkany
łudzi się
że kiedyś ten statek flagę wciągnie na maszt
salutując z czterdziestu armat i czterech

wtedy na brzegu zostanie
tylko list w zielonej butelce...

wtorek, 18 sierpnia 2015

nineteen years

po latach dziewiętnastu i trochę
otworzyłam powieki
zdziwiona
dojrzała[m]
przecież ty nie istniejesz
twoich włosów nie czuję co rano

nie było ciebie na łodzi falach
kiedy paliłam grałam się śmiałam
gdy statki z marzeń w zlewie zmywałam
przy mdłych sumienia niemych wyrzutach
wśród łez ściśniętych w gardle niemocy
obok psa który merda nie tobie
w wypowiedzianym w złości złym słowie
przez setki sennych bezsennych nocy

bywasz w wierszach i między wierszami
w parku w piasku w księżycu i w morzu
na ekranie gdy gra twój sobowtór
czasem w głowie rzeczywisty na pozór


Józefów, 18.08.15

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

jeszcze mi ciebie nie brak...

jeszcze palce czują zapach skóry
jeszcze smak twój błądzący na ustach
serca drżenie gdy oczy zamykam
gęsia skórka zakwita piersiach

wciąż tkwią we mnie szklistych oczu szmaragdy
kiedy pławię się w sennej nirwanie
jeszcze słyszę szum miasta i dotyk
jeszcze mi nie brakuje twych ramion

sobota, 1 sierpnia 2015

upojenie

brzęczenie komórki
migotanie komór
lecę frunę pędzę
miasto pełne dzwonów
w oczach skry szmaragdów
niczym burza jonów
...
pławię się napawam
muzyką barw tonów
światłem upojona
nie przeczuwam pionu
po długiej podróży
staję w progu domu


czwartek, 23 lipca 2015

po czwartej

można kawę zaparzyć, można
już czytać bez lampy, pogwarzyć

ptaki robią swoje trele-morele
do wtóru chrapania z pościeli

ptasie trele są też dzwonkiem budzika
nie czuję - sen-jawa?, gdy o ósmej zapika

szkarłatna poświata przykrywa szpetotę landary
zbudowanej obok - a niech zniknie - rzucam czary

najdłuższa godzina, najdziwniejsza zarazem
daje psiej wachcie wytchnienie złotawe

pozwala rozmawiać z tymi, których nie ma
od myśli natrętnych nie daje wytchnienia

...

zniknęła...
poświata...

niedziela, 5 lipca 2015

koniunkcja

Jowisz i Wenus dziś się pocałują,
niemal się stykają - ciasno przytulone -
ona ciągle Słońcem rozgrzana wiruje,
on wolno wędruje w lodowej spirali.

Siedzieliście razem - ciasno przytuleni -
grawitacji ciał nic miało nie zerwać,
teraz on wędruje po lodowej pustce,
gwiezdne pocałunki dziś wspomina ona.


wtorek, 16 czerwca 2015

w mroku


zmięte prześcieradło jarzy się
pustką
telewizor pulsuje
by zagadać nicość
oczy psa z nieruchomym ogonem
lśnią w oczekiwaniu
zapalają się iskierki nadziei
lecz gasną szybciej niż zdążę pomyśleć
skrzą się natrętnie
wspomnienia
 
księżyc srebrem nie oświetla
trawy, co ją siałeś
komórka razi 
martwotą wyświetlacza
świecę oczami
bo jak to wytłumaczyć
zapalam świeczkę - mruga przewrotnie
nie do mnie
twoje oczy promienieją blaskiem
nie dla mnie

Józefów, 16.06.2015

niedziela, 14 czerwca 2015

who i am 2

woman in the crazy hat
walking with the dog and cat
often smiley, sometimes wrong
knowing lyrics of all songs
closed in thousand millions prisons
losing mind for no pure reason
looking for paralel soul
inspiration touch and though

people passing see their shoes' toes
perpendicular rain down goes



czwartek, 21 maja 2015

zobojętnienie

z lustra nicość na nią patrzy
przezroczystość jeno
widzi ręce twarz żołądek
lecz jej nie ma - zer rządek

mija ją przechodząc mimo
lecz nie widzi jej postaci
żegna ją całusem w mrok
ale trafia całkiem w bok

przecież kiedyś ją zauważał
dykteryjki opowiadał
odpisywał pytał prosił

dziś kieliszka nie przynosi
obojętne mu jej losy
może ma hrabiny dosyć

wtorek, 19 maja 2015

roi jej się

tak ostatnio jej się roi
w oczach jej się dwoi troi
na ulicy [ty wiesz jakiej]
nie ma wierzby, już nie stoi
w listków zieleń się nie stroi
zbrakło iwy co zło koi
tej co rany duszy goi
pustkę serc nadzieją poi

ktoś spękaną korę łoił
poskręcane ręce kroił

drzewo zbira się nie boi
bo go nie ma tam na Goi.


Józefów, 19.05.15

poniedziałek, 18 maja 2015

sny

czyhają po łóżkiem
by wreszcie
w najmniej spodziewanej chwili
rozwinąć się jak listki herbaty
zaparzonej wcześniej

snują opowieści
czasem zapomniane
bywa że przynoszą odpowiedź
na pytanie niewypowiedziane
często nie chcą odejść

zdarza się że wracają co noc
co miesiąc lub nieregularnie
te są najgorsze
lecz nie ma przed nimi ucieczki
bo dokąd?

a podobno wystarczy od razu
popatrzeć na światło
przestają uwierać
i znikają odciski
nierzeczywistości

niedziela, 17 maja 2015

Nie-pudełeczka

głowa roi się od myśli
przelatują zakręcają zawracają zygzakują
gdyby złapać chociaż jedną
udomowić ją lub chociaż
podwieczorkiem poczęstować
nici z tego
prędkie zwinki
żyją własnym gadzim życiem

piątek, 15 maja 2015

Niepamięć

Gdyby gumką-myszką
lub chociaż deletem
dało się wymazać
przeszłości sekrety
niektóre piksele
pamięci atomy
twarze słowa gesty
spojrzeń czuły dotyk
jak wampirze oczy
od fleszy czerwone
klik myszką i proszę
znowu są zielone
jak ortograficzny
błędzik, co się zakradł
myk - proszę i nie ma
to nie lada gratka

dopiero ten Niemiec
co chowa przedmioty
pozwoli zagubić
ci wątku osnowy
on wszystko wywabi
do cna do białości
czuć nic już nie będziesz
ni skóry ni kości
zatoniesz w niebycie
choć żywa to martwa
i wreszcie przestaniesz
się życiem zamartwiać
zapomnisz swe pierwsze
romanse pieszczoty
szaleństwa złe chwile
upadki i wzloty

po chwili namysłu -
jednak nie wymazuj
nie ścieraj z pamięci
snów smutnych obrazów
upodleń upadków
czerwonej zazdrości
niegodnych przyjaciół
złych wspomnień szarości
łap chwile i chowaj
zrób album w picassie  / na fejsie
i myszką przesuwaj
złą zmorę aż zaśnie      / aż zdechnie
i pamięć pochłonie
wygaszacz ekranu
już późno idź spać
znów zaczną od rana            


Józefów, 15.05.15 [ładnie ;)]
          

czwartek, 14 maja 2015

Próba kostiumów


gorączka spektaklu
już przedpremierowa
firanka się wzdyma
od powiewu nocy
barwna maskarada
sukien i żakietów
frymuśne warkocze
fruwają z furkotem
a oni i one
brodzą ogłupiali
łapiąc haust łapczywie
to tonąc półwpośród
piór z gipiur
kapeluszy
wachlarzy
i peruk
woalek
żabotów
koronek
jedwabiów
strzępów
obrzynków
odstrzygnięć
i szmatek
wkładają
zdejmują
sprawdzają odbicie
w lustrach
w swoich oczach
w miliardach refleksów
kolory
i barwy
kalejdoskop wrażeń
świat młynkiem wiruje
rząd haftek
i haftów
halki
krynoliny
szlachetne
tandety
rękaw
szamerunek
laseczka
melonik
cylinder
suwaczek
pantofel
balkonik
aż wreszcie opadły
kostiumy bez życia
i leżą tak puste
zmęczone ciał brakiem
a oni w niemocy
usnęli wpółdrzemiąc
weseli upici
magicznym amokiem


Józefów, 14.05.15

niedziela, 3 maja 2015

The Moon

Łuun*

poświata księżycowa
zamglony ekran skrzy
marzenia snuje lampa
ze srebra tkane sny

baśniowo nierealnie
obcy nieostry cień
nie nie zapalaj światła
wypłoszysz mgnienia lśnień

tam metaśliczne skrzaty
igrają jakby w dzień
a senne barabaszki
spłoszony gonią sen

Józefów, 3.05.2015

*Tatuś dawno temu nazwał tak Księżyc. I dziś właśnie taki jest.

wtorek, 28 kwietnia 2015

Po co wracać

Po co wracać w swoje strony
gdy gdzie indziej zawsze lepiej
po co wracać z Barcelony
gdy od morza wiatr powieje

Czemu wracać w stare śmieci
przecież tam słoneczne plaże
Co nas ciągnie, czemu lecisz
w pajęczyny za ołtarzem

Lasy architektur rosną
Dżungla ulic wciąga głębiej
Labirynty parków wiosną 
do muzeów wreszcie wejdziesz

Sączysz sangrię, kąsasz tapas,
gwar kolorów, wielogłosów,
małych barów. Czujesz zapach
morskiej soli, papierosów.

Pij herbatę, jedz kotlety
szarość barów, ulic nuda
chodnik, hasła. To niestety
rzeczywistość skrzeczy ruda

Jak mawiają muchy w błocie
tu jest nasze miejsce, które
mimo licznych dziur na płocie
będę kochać. Dziś zjem żurek.


Jóżefów, 28.04.15
 

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Barcelona po

Spanish city
Barcelona,
leci Adaś
oraz żona

Montejuic
i Sagrada
tu Iwona
tu i Adaś

Monserrat
i Ciutadella
tapas, sangria
beer, paella

Barri Gòtik
i La Rambla
jest pan Czarek
jest i Sandra

drink mojito
Gaudi, playa
piasek z morza
nawet w... majtach

Casa Batlo
Casa Milo
wiatr i słońce
świetlnie, miło

Że telefon
ukradziono?
nic to, nowy
dadzą ponoć

Arię śpiewa
dama nocą
noc z Figarem
Hotel? Po co?

Już lecimy?
Jeszcze chwilę
się nie spieszmy
tak, mój miły

Pociąg później?
Nie zdążymy? Trudno.
Dłużej tutaj
zabawimy

Nie wrócimy
do Warszawy
do roboty
ni do wrzawy

Audi quattro
pojedziemy
co we Francji
nabędziemy.

Lub piechotą.
O, lecimy!
Żegnaj, złota
Barcelono!

wtorek, 14 kwietnia 2015

Barcelona

Reisefieber
fieber-reise
i samolot
leci - scheisse!

tu kuferek
- shit, za duży
tam krzyżówka
do podróży

płaszczyk Etage
ale po co?
marszopisy
kuszą, zwodzą

butów pięćset
żadne ładne
kupić nowe?
- mężuś padnie

majtki, bluzki,
prezent, kremy,
kąpielówki,
z gruszki dżemy,

futro, brylant,
pióra pawie...
nie domknęła się,
- no, prawie

jeszcze bilet
wydrukować
ech, współczesność
[in]ternetowa

Montmaurel
- to góra jakaś?
mapa, kompas
pół plecaka

Zmywacz, tonik
i szamponik
gift z Empiku
ibupromik

Śpiwór, kocyk
- zimna knieja
gdy zbłądzimy
w Pirenejach.

Tu Tuluza,
tam Andora
w świat lecimy
w białych chmurach

Się spakować,
ubezpieczyć
i nakupić
mnóstwo rzeczy

Łapu-capu
jako-tako
byle szybciej
byle żwawo

Spisać, sczytać
lekcje zrobić
młódź przytulić
pacierz zmówić

Usiąść, oddech
uspokoić
reisefieber
- myśl powoli.



3 dni przed...

sobota, 4 kwietnia 2015

Nie przychodź

Nie przychodź do mnie w moich snach
nie przychodź do mych marzeń
w dali sonatę Księżyc gra
z poduszki zabierz straże

Odpocząć chcę wśród deszczu fal
leniwie w dal popłynąć
niech fotografia twoich warg
pokryje się patyną

Nie przychodź kiedy kocham się
to gorsze jest od zdrady
odchodząc zabierz niebo łez
już ranek taki blady

piątek, 3 kwietnia 2015

post concertem

świateł huk,
dymu blask
basów snop,
laserów las

gitar lśnień
oślepia drum
wokal mknie
reflektor gra

...

milczy błysk
gaśnie wat
w uszach mgła
wibruje świat


Józefów, jeszcze po koncercie...

środa, 1 kwietnia 2015

Unboyfriend

No simple things like our eyes' kiss
No secret brush with fingertips
No lips soft smudge - these I don't miss
No hairy heat sheltered beneath

No smell of flame on pillow sheet
No taste of salt on palest skin
No whispered sounds - nothing of these
No donquixotish moustache feel

You brought me back my stolen joy
The strength to live to carry on
You let me free from grief that cloyed
my sorrow days. Dull clouds had gone...

Just talk to me - that's all I ask
Let have a look if I'm alive
We'd sit in silence until dusk
I wish you were, we could cross smiles

Józefów, 1.04.15

wtorek, 31 marca 2015

Falling asleep

Let me fall asleep
'fore the dawn is born
Let me wade in dreams
for a blink of eye

Let me dive in peace and quiet
In serenity let float
murmured misty oaths by Sirens
blind and deaf in sailing boat

Let me fall asleep
The other night you came
Let me shut my mind
for a blink of eye

Do not take my dreams away
Touch me with your naked glove
Tossing under black-cat skies
sailed green ocean of your eyes

Let me fall asleep
once but not forever
Let me fall in love
for a blink of eye


31.03.15

Robber

My heart is stolen
I wouldn't want
My head thought different
Fragile was touch
-- Your touch

You robbed it with no asking
Were lonely just like me
You dared had not forseen
Without it I'd be killed

My heart was stolen
Cold winter night
'd felt broke and empty
You filled me right
-- were drunk

You drank me without pleasing
Were dizzy just like me
You played me without teasing
I wouldn't want to win

You filled my inside
I've found my way
You disappeared t'night
and left me hail
-- Bastard


31.03.15

niedziela, 29 marca 2015

Morning and evening

Morning slow, morning bright
Full of hopes, misty lights
Past forgotten, newly born
No hurt feelings, never more

You forgive, you touch hair
you make love, promise earth
you're in heaven, over heels 
bright is future -- morning heals

It's the night when you hide
all hurt feelings come alive
broken mirrors, broken vows
broken soul's vase, broken heart

In the corners spiders wane
waiting dreamly eat my brain
in web tangled of own fears
dark is future -- no more tears...

Józefów, 29.03.15

I long for you...



Przyniosłaś łzy
przyniosłaś śmiech
Czemu więcej więc
nie zachciałem wziąć?
[od ciebie więcej wziąć]

rzuciłaś czar
w jego wpadłem moc

bardzo mi cię brak
bardzo mi brak

Nic wokół mnie
Już nie bawi mnie
Ślepy, głuchy pień
nie chcę przyznać, że

strasznie mi cię brak
strasznie mi brak





You brought me tears
You brought me joy
Did I ever tried
To get out more?
(Get out more from you)

There was a spell
That urged me so

And now I long for you
I long for you                

In the things around
Nothing’s right for me
I’m blind and deaf
Don’t want to show it

And how I long for you
I long for you                


State Urge, usłyszane 28.03.15
 
I long for you both...

sobota, 28 marca 2015

Malowanki

Obraz wyrazisty
acz nierzeczywisty
Marzenie z obrazem
nie istnieją razem
                             na jawie       

Ręce, włosy, palce
tylko wirtualne
smak, zapach i dotyk
rozpływa się w potok
                                   wspomnień

Odejście w błękicie
w chmurach wspólne bycie
z bielą przemieszany
nieco zaplątany
                          w myślach

On jej nie zauważa
-- przestrzeń taka mała --
za rogiem... pochmurnym
obraz gra nokturny
                               na smykach


Józefów, 28.03.15

czwartek, 26 marca 2015

limeryki z Afryki

Ta damulka wejść chciała na Kilimandżaro,
więc wzuła trzewiki, ruszyła pomału
gdy się w górę z trudem pięła
śnieżna kula z nóg ją ścięła.
Afrykańskiej lawiny się stała ofiarą.


Przez rzeki Limpopo i góry Zambezi
strudzony podróżnik z uporem w dal bieży
i mija szałasy i chaty.
Plemienne dzieweczki drą szaty:
-- Ach, mój ci on! -- każda z nich święcie w to wierzy.


Pewien turysta z odległych wysp Tonga
dopłynął przypadkiem do źródeł rzek Konga,
i nazbierał tam garść ziółek
by puszczać dym w kształcie kółek
- tubylcy mu dali popalić wprost z bonga.


Oj, kończę, bo zbaczam z tematu...

środa, 25 marca 2015

Killing feelings

I tried to kill
and not to feel
took murder tools
-- proved being fool --
thrushed them in heart
living apart
haze covered sight
hid reason tight

no breath
no brain
no smile
no rain
don't taste
don't see
don't waste
don't feel

I tried to kill
so not to feel...
but suddenly
the touch was real
your fingertips
have dabbed my hips
the fainted heart
come born alive

I breathe
have brain
make smile
love rain
can taste
and see
don't haste
I FEEL


Józefów, 25.03.15



wtorek, 24 marca 2015

Those morning dreams...

Those morning dreams
which make your day
inside you see
you're not so vain

you wish you were
adorable
you dream you felt
his touch in [g]love

And suddenly
your dreams come true
and out of blue
you're in the mood

you know you can't
kill what you feel
you realize
your fate is sealed


Józefów, 24.03.15